Weź do ręki ołówek, na stole połóż kartkę białego papieru. Narysuj dwie proste, prostopadłe linie dzieląc kartkę na cztery równe prostokąty. Na środku kartki, wokół punktu, w którym przecięły się linie narysuj niewielki okrąg a cztery powstałe wcześniej prostokąty podziel krótkimi odcinkami na pół.
Udało się? Gratuluję! Właśnie zaprojektowałeś milionowe miasto.
Aby ożywić swój plan ludzką pracą, prawem i wolnością, dorysuj wzdłuż każdej linii nieskończoną ilość małych kwadratów. Własność każdego z nich daj temu, kto nie okazał się tchórzem.
Widzisz? Na twojej kartce pulsują życiem trzy kultury wolnych ludzi. Widzisz Łódź.
W zasadzie to nie wiem czemu o Łodzi mówi się jako o mieście czterech kultur. Rola Rosjan ograniczała się do skoszarowania paru oddziałów wojska i obsadzenia przeszkadzającej we wszystkim biurokracji.
Aha, byli jeszcze nauczyciele uczący Polaków pacierza po rusku. Więcej nic, chyba że dodamy wykreowanie zbytu na makatki, zgodnie z ruskim zwyczajem służące zaborczej administracji do chowania zbiegających się za nie z całego mieszkania karaluchów i stojące do dziś parę cerkwi w centrum. Pamięć o jedynym potężnym rosyjskim Lodzermenschu, Stolarowie nie zmienia faktu, że Łódź stworzyli Niemcy, Żydzi i Polacy. Rosjanie tylko akurat tutaj przebywali.
Na początku XIX w. Rajmund Rembieliński, ówczesny Prezes Komisji Województwa Łódzkiego wymyśla, że okolice zapomnianej przez Boga mieściny pomiędzy Zgierzem i Piotrkowem nadają się na zbudowanie ośrodka przemysłu włókienniczego. O Łodzi mało kto wówczas słyszał, liczyła 44 domy i około 200 mieszkańców. Wykończenie jednej czarownicy w XVI w. nie zapewniło, niestety wystarczającego splendoru, zwłaszcza wobec ostrej, protestanckiej konkurencji. Okolica była dobra – puszcza poprzecinana rzeczkami o dużym spadku, niskie zaludnienie pozwalające uniknąć konfliktów własnościowych. Jak pisze pierwszy historyk Łodzi Oskar Flatt, „ziarno trafiło na plenną niwę uznania własnej korzyści”. Pierwsi ojcowie miasta choć nie potrafili posługiwać się własnością państwa, rozumieli jednak znaczenie własności prywatnej i to z niej uczynili symbol swojego przedsięwzięcia.
W 1820 r. władze Królestwa uznają specjalny status szeregu okolicznych miasteczek: Zgierza, Rawy, Skierniewic, Łęczycy, Sieradza, Pabianic przyznając im status miast fabrycznych cieszących się specjalnymi względami. W okolicy znajdowało się również sporo miast prywatnych – Aleksandrów, Konstantynów czy Ozorków; dzięki poszanowaniu własności przyznano im takie same prawa czyli zrobiono coś, czego kompletnie nie potrafiły dokonać władze IIIRP przyznające różnym przybłędom dumpingowe ulgi. Kapitał tych miast zasilał Łódź przez następne 100 lat. Jakież to były prawa i przywileje? Było ich sporo więc w skrócie najważniejsze:
o przyznanie każdemu przyjezdnemu sukiennikowi gruntu z prawem wieczystej dzierżawy i całkowitej swobody dysponowania z możliwością wykupu włącznie
o ustalenie niskiego czynszu płatnego od 7 roku użytkowania
o wieczyste zniesienie podatku spadkowego od gruntu i innych podatków przez okres pierwszych kilku lat
Dokonano jednocześnie błyskawicznej decentralizacji przekazując władzom miast okoliczne państwowe grunty, dzięki czemu bez przeszkód mogły trafiać do osiedlających się włókienników. Wyznaczenia parceli wokół dzisiejszego Placu Wolności Rembieliński dokonał w trakcie tzw. Pierwszej Regulacji. Gdy spojrzy się na ówczesną mapę Łodzi zwraca uwagę prosty układ ulic, w większości istniejących wówczas jedynie na papierze.

Nie było czasu ani chęci na urbanistyczne szaleństwa. Ulice i działki wyznaczano najmniejszym kosztem posługując się głównie ekierką. Resztę zostawiono ludziom dzięki czemu układ urbanistyczny łódzkiego Śródmieścia tak bardzo przypomina centrum Chicago lub wielu innych miast amerykańskich. Tam w podobny sposób wydzierano naturze przestrzeń pod miejską zabudowę:

Dzięki temu dziś idąc Piotrkowską człowiek nie czuje się jak intruz, jak element jakiejś matriksowej mistyfikacji a takie uczucie towarzyszyło potomkowi trzech nacji piszącemu tego bloga w angielskim potworku Milton Keynes, dumie brytyjskich urbanistów.
Miasto Milton Keynes mogłoby zresztą być tematem osobnego wpisu nt. jak można obrzydzić człowiekowi życie odmierzając jego każdy krok. O tym kiedy indziej.
Jest jeszcze jedna rzecz, która spodobałaby się naszym totalniakom, a która doskonale symbolizuje realizację założeń urbanistycznych Łodzi w początkowym okresie. Otóż postanowieniem Księcia Namiestnika Królewskiego w 1823r. powstała możliwość przymusowego wykupu prywatnych działek kolidujących z planem zabudowy jakkolwiek zalecano uzyskanie ugody z właścicielem. Spowodowało to początkową asymetrię rozwoju miasta – przez pierwsze kilkanaście lat Piotrkowska zabudowana była tylko po stronie zachodniej - ta część miasta była wcześniej własnością rządową. Po drugiej stronie ulicy (poza początkowym odcinkiem do dzisiejszej ul. Rewolucji) prywatni właściciele gruntów żądali kwot przekraczających możliwości magistratu. Pomimo istnienia ww. aktu prawnego własność mieszkańców Łodzi została uszanowana – pozbyli się jej sami w miarę rozwoju Piotrkowskiej i wzrostu cen działek.
Tymczasem w 1821r. przybywa do Łodzi pierwszy osadnik spod Poznania, piekarz Fryderyk Daun , przywożąc w dwukonnym zaprzęgu skromny majątek i rodzinę.
Zegar ruszył, miasto już czekało.
1. Wiesław Puś, Dzieje Łodzi przemysłowej, zarys historii Łódź 1987
2. F. Sulimierski i Wł. Walewski Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego t.5 Warszawa 1884
3. Oskar Flatt Opis Miasta Łodzi Warszawa 1853
4. Andrzej Zand Z dziejów dawnej Łodzi Łódź 1929
5. Arkadiusz Grzegorczyk Ilustrowana Encyklopedia Łodzi UMŁ
PS – w przyszłości będę zamieszczał tylko nowe źródła. Dokładnie przypisów nie robię aby nie zamącać tekstu.
2 komentarze:
>Autor
YNWA!!!:-)))
YNWA! Ruszyło się:-)
Prześlij komentarz